Conan the Barbarian #001 (Rafał Chojnacki)

Conan the Barbarian #001
Conan the Barbarian #001

Pierwszy numer nowej edycji serii Conan the Barbarian wydawnictwa Marvel to nie tylko nowa historia o wojowniku z Cymerii, ale również wydawnictwo ważne z perspektywy symbolicznej. Powrót postaci Conana do wydawcy, który spopularyzował tego bohatera, jest okazją do nowego otwarcia. Marvel hucznie świętuje powrót Conana, dlatego też mamy w pierwszym numerze aż dwanaście wersji okładki, co zapewne mocno uderzy po kieszeni amerykańskich kolekcjonerów.

Scenariusz nowej historii, napisany przez opowiadany jest z dwóch perspektyw czasowych. Pierwsza z nich przedstawia czasy, gdy jako młody chłopak Conan walczył o złoto, jako ktoś w rodzaju gladiatora, w walkach na śmierć i życie. Wtedy właśnie po raz pierwszy spotyka Szkarłatną Wiedźmę, która miała zamiar złożyć go w ofierze bogu… Jako że historia o Conanie toczyła się, jak wiemy, dalej, logika wskazuje, że musiał on przeżyć. Później jednak przenosimy się w czasie, by odnaleźć Conana już jako króla Aquilonii. Tym razem znów spotyka Szkarłatną Wiedźmę i trzeba przyznać, że nie jest wesoło…

Nie jest też wesoło, jeżeli choć przez chwilę zastanowimy się nad logiką scenariusza. Młody Conan w Zamorze nie był znanym wojownikiem, tylko złodziejem. Gdyby było inaczej, cały początek historii z Wieży Słonia wyglądałby zapewne odmiennie. Przydałoby się więc, żeby Jason Aaron poczytał trochę więcej Howarda, zanim zabierze się do pisania scenariuszy. Stosy książek na promocyjnym filmiku to trochę za mało. Conan to nie jeden z marvelowskich superbohaterów, których historie można przepisywać na nowo. To, że Aaron świetnie sobie poradził z historią Thora, nie ma tu żadnego znaczenia.

Sama historia jest jednak na tyle ciekawa, że z zainteresowaniem będę czekał na to, jak się ona rozwinie. Mam nadzieję, że Razazel, którego Wiedźma ma zamiar przywołać, okaże się dla Conana godnym przeciwnikiem.

Jeszcze słowo o rysunkach. Mahmud Asrar prezentuje szkołę, która jest pomiędzy artystycznymi zapędami rysowników pokroju Cary’ego Norda czy Timothy’ego Trumana, a standardową kreską popularnych komiksów o superbohaterach. To dobrze, bo z jednej strony mamy coś nowego, odmiennego niż w wersji Dark Horse, z drugiej jednak jest to nowoczesna kreska, która może zaciekawić również młodszego odbiorcę. Asrar ma na koncie kilka pomniejszych robótek dla DC i Image Comics, jednak w Marvelu pozwolono mu rozwinąć skrzydła. Rysował m.in. serie takie jak All-New X-Men, Avengers: The Initiative czy Wolverine and the X-Men. W Conan the Barbarian prezentuje nam ostrą, zadziorną kreskę, do której Matthew Wilson dodał zdumiewająco pastelowe kolory. To nietypowe połączenie wyrazistego konturu z nieco przygaszonymi barwami, nie od razu złapało mnie za serce. Jednak po lekturze całego pierwszego numeru muszę przyznać, że jestem oczarowany.

Reasumując, mamy tu niezły scenariusz, choć jego autor nie ustrzegł się potknięć. Graficznie komiks jest na bardzo dobrym poziomie. Zachęcająco brzmi też fakt, że a następny numer trzeba czekać jedynie dwa tygodnie. No i dodany na końcu pierwszy z 12 fragmentów historii Black Starlight, autorstwa Johna C. Hockinga, robi świetne wrażenie.

Autor: Rafał Chojnacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *