Conan. Pan Czarnej Rzeki (Rafał Chojnacki)

Leonard Carpenter: Conan. Pan Czarnej Rzeki
Leonard Carpenter: Conan. Pan Czarnej Rzeki

Księżniczka Ismaia, córka królowej Rufii i króla Aphratesa z shemickiego miasta-państwa Baalur, jest dręczona przez tajemnicze koszmary, związane z postacią mrocznej czarodziejki. Mimo starań nadwornego medyka Caspiusa nie udaje się jej wyleczyć, co gorsza epidemia koszmarów rozlewa się powoli po całym mieście.

Conan przebywa w Koth, gdzie jest dowódcą armii Tethruna, buntownika, który postanowił obalić tyrana Raguly, jednego z baronów, słynnych z ciemiężenia swoich poddanych. Choć władca próbuje umknąć, biorąc za zakładniczkę córkę Tethruna, Conan zabija go, kładąc kres tyranii.

Rebelianci świętują, a Conan bierze pod opiekę Lilith i Thelię, dwie konkubiny starego władcy, obawiając się, że rozbawieni i pijani zwycięstwem żołnierze mogą skrzywdzić młode kobiety, które nie były winne sytuacji, w jakiej się znalazły. Po wygranej walce Conan bierze obiecaną mu zapłatę i wyrusza w dalszą drogę, zabierając ze sobą kobiety. Dręczący go koszmar zwiastuje rychłą zmianę w jego życiu. I rzeczywiście, gdy trafiają do shemickiego miasta Baalur, barbarzyńca zostaje rozpoznany, jakby na niego czekano…

Tak zaczyna się przygoda, w której Conan wyruszy na straceńczą misję, niczym bajkowy Głupi Jasio, szukać kwiatu paproci. Pardon, kwiatu srebrnego lotosu. Niestety od lat żaden z kupców nie widział tej odmiany kwiatu. Podobno rośnie on jedynie daleko, w sercu Stygii, u źródeł Styksu. Na rozkaz Aphratesa, jednego ze shemickich władców, Conan prowadzi na tą wyprawę aż tysiąc żołnierzy. Nie wszyscy jednak są mu wierni.

Dowodzona przez Conana musi pokonać pierwsze niedogodności jeszcze zanim wsiądą na statki i wyłpyną na Styks. Na samej rzece muszą stawić czoła Stygijczykom i piratom. Na dodatek działają przeciw nim bardzo poważne, magiczne siły.

Leonard Carpenter rozdmuchał do przesady ilość wątków i przeciwności, z jakim musi się zmierzyć dowodzona przez Conana flota. Momentami czytelnik może się poczuć jak w grze komputerowej, w której pokonanie wroga prowadzi do kolejnego starcia, z jeszcze silniejszym przeciwnikiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że walory przygodowe powieści bardzo na tym zyskują. Jest dużo akcji, walki, forteli i zasadzek. A jednak wszystko to jest trochę papierowe i nie pozwala nawet na czerpanie przyjemności z eskapistycznej rozrywki. Zwłaszcza że od samego początku autor rzuca nam w twarz duży lapsus, pokazujący, że ani on, ani ówcześni redaktorzy wydawnictwa Tor, nie zdają sobie za bardzo sprawy z niuansów świata Conana. “Czarna Rzeka” na mapie Ery Hyboryjskiej znajduje się zupełnie gdzie indziej.

Autor: Rafał Chojnacki

Leonard Carpenter, Conan. Pan Czarnej Rzeki, Amber, 1998.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *