Conan z Cymerii – Wydanie zbiorcze – #01 (Rafał Chojnacki)

Gdy francuskie wydawnictwo Glénat zapowiedziało wydanie komiksów o Conanie, wzbudziło to spore zainteresowanie. Z równa uwagą nowiny na ten temat śledzili fani Conana, miłośnicy europejskich komiksów i prawnicy Conan Prosperities. Okazało się jednak, że czerpanie z tekstów należących do domeny publicznej, rozwiązuje sprawę. Scenarzyści siedli więc do pisania takich właśnie adaptacji.

Założeniem serii jest jak najwierniejsza adaptacja oryginalnych opowieści o Conanie, autorstwa Roberta E. Howarda. Każdy z twórców dostał jednak wolna rękę w przypadku interpretacji tych utworów. Powstał zatem cykl, łączący się postacią głównego bohatera, ale bez konieczności przejmowania się kontynuacja i wcześniejszymi epizodami. Każdy z nich można czytać osobno. Nie ulega jednak wątpliwości, że zbiorcze wydania pomagają w porównawczej analizie poszczególnych albumów. W polskiej edycji otrzymaliśmy w pierwszym zbiorze adaptacje trzech opowiadań: Królowej Czarnego Wybrzeża, Czarnego kolosa i Za Czarną Rzeką.

Na pierwszy ogień idzie klasyczna historia o miłości i śmierci. Bêlit, tytułowa Królowa Czarnego Wybrzeża, to kobieta-kapitan pirackiego statku. Historia opowiedziana przez Jean-Davida Morvana nie odbiega tu od klasyki – Conan musi uciekać z miasta i trafia na statek, który napadają piraci. Szybko zostaje członkiem pirackiej załogi, a także zakochuje się – z wzajemnością – w Bêlit. Dalsze przygody wiążą się z walką, poszukiwaniem skarbów i poświęceniem. Przejmująca finałowa scena, w której Bêlit ratuje Conana, to jedna z najmocniejszych rzeczy we wszystkich opowiadaniach Howarda. Pokazuje ona zupełnie inne, dużo bardziej psychologizujące oblicze barbarzyńcy z Cymerii.
W tym komiksie wszystko wybrzmiewa o wiele mocniej. Odpowiedzialne są za to niezwykłe rysunki Pierre’a Alary’ego. Ostra kreska, dynamiczne kadry i jaskrawe kolory – wszystko to sprawia, że komiks świetnie się czyta. Początkowo nie byłem przekonany do takiej kreski, ponieważ znacząco odbiega ona od amerykańskich wzorców. Nawet Conan nie wygląda tu do końca jak ten, stworzony przez Barry’ego Windsor-Smitha! A jednak po bliższym przyjrzeniu się tej autorskiej wizji, zyskuje ona mocno na atrakcyjności. Tym, co najbardziej do mnie w tym momencie przemawia, są emocje, widoczne na twarzach bohaterów. Alary podchodzi do tej opowieści w bardzo europejski sposób, co daje niezwykły efekt. Warto też porównać jego rysunki w tym albumie, z dostępnym w Polsce komiksem Silas Corey. Różnica w środkach wyrazu, zastosowanych przez twórcę jest niesamowita.

Druga z przedstawionych historii, to Czarny kolos, ze scenariuszem Vincenta Brugeasa i rysunkami Ronana Toulhoata. To kolejny rysownik z bardzo wyrazistym stylem. Ten duet twórczy znają choćby czytelnicy wydawanej w Polsce serii Ira Dei, której bohater przypomina nawet trochę wizualnie ich wersje Conana. Sama historia pełna jest scen batalistycznych i mrocznej magii. Pozwala to na stworzenie doskonałych, dynamicznych kadrów, skontrastowanych elementami magicznymi. Conan jako dowódca armii królowej Yasmeli również prezentuje się tu bardzo okazale. Znacznie bliżej mu do komiksowej klasyki, niż w przypadku rysunków Alary’ego. Jednak wciąż jest to bardziej artystyczne podejście do grafiki, niż w przypadku amerykańskich serii o przygodach Conana.

Trzecia opowieść, czyli Za Czarną Rzeką, to historia dość niezwykła, ponieważ zastajemy barbarzyńcę w roli aquilońskiego zwiadowcy, który staje do walki z nękającymi posadników plemionami Piktów. W historii tej ścierają się ze soba dwie dzikości i choć nie mamy wątpliwości, która okaże się twardsza i bardziej wytrzymała, umiejętne przeniesienie opowiadania Howarda na scenariusz, który napisał Mathieu Gabella, sprawia, że emocji nie brakuje. W kwestii rysunków, za które odpowiada Anthony Jean, mamy tu ponownie tradycyjną europejską kreskę, mogącą się niekiedy kojarzyć z thorgalowskimi rysunkami Grzegorza Rosińskiego. Więcej tu realizmu i szerokich kadrów. Z kolei sam Conan, z włosami upiętymi w kucyk, może się odrobinę kojarzyć z Wiedźminem, ale to tylko takie luźne skojarzenie, ponieważ barbarzyńca jest jednak potężniejszej budowy.

Warto dodać jeszcze kilka słów o polskiej edycji zbiorczej tego komiksu. Przede wszystkim wydano ją w dużym formacie (235 x 325), na bardzo dobrym papierze, z twardą oprawą. Wewnątrz, oprócz trzech opowieści o Conanie znajdują się również teksty z oryginalnych albumów, w których twórcy wyjaśniają swoje motywacje i tłumaczą zawiłości, związane z warsztatem. Pod tym względem jest to niezwykłe źródło informacji o różnych sposobach adaptacji tekstu literackiego, który zostaje przełożony na zupełnie inne medium. Ciekawie ogląda się też szkice, które w tak dużym formacie pozwalają naprawdę cieszyć się detalami. Jeżeli cała francuska seria zostałaby w ten sposób wydana, byłyby to komiksy naprawdę warte swojej ceny.

Autor: Rafał Chojnacki

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *